Translate

czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 2 cz.1

Do moich uszu dotarła, dobrze mi znana piosenka. James Arthur- Impossible, co tylko oznaczało że wybiła pora, szykowania się do szkoły. Najchętniej zostałabym w bardzo wygodnym łóżku, no ale i tak za kilka minut przeleciałby David. Otworzyłam zaspane oczy, przez kilka minut leżałam i wpatrywałam się w sufit. Obiecuje sobie, że żadne szmata, nie będzie mnie obrażać, z powodu wyglądu. To że nie wyglądam jak pani z pod latarni, to jej problem.
Jak zwykle podeszłam do okna i odsłoniłam rolety. Uśmiech od razu pojawił się no mojej twarzy. Świeciło słońce, moje kochane słoneczko. Nawet mam ochotę iść do tego piekła, dziwne. Stanęłam pod szafa i wyciągnęłam, byle jakie ciuchy, wzięłam je i poszłam do łazienki.
Umyłam zęby, rozczesałam włosy, które upięłam w niedbałego koka. Założyłam na siebie ubrania i wyszłam z pomieszczenia. Wpadłam jeszcze tylko po plecak, gdzie miałam potrzebne książki na dziś, zabrałam słuchawki i telefon.
W kuchni, byli już chłopcy którzy zajadali się płatkami z mlekiem. Ja natomiast nie miałam na nie ochoty, zabrałam z lodówki, jogurt z kawałkami owoców.
- Hej, Alex- Powiedział z uśmiechem na twarzy Ed
- Hej, macie jakieś plany na dziś?- Zapytałam
- Nie mamy dziś dużo klientów, więc jedziemy do galerii. Oczywiście też jedziesz, a o której kończysz zajęcia ?- Max
- Gdzieś tak po 14- Alex
- Spoko to my po ciebie tam podjedziemy, tylko masz na nas czekać- David
- Dobra ja spadam do tego raju- Powiedziałam sarkastycznie
- Poczekaj, pójdę cię odprowadzić- Max
Na pożegnanie pocałowałam w policzek brata oraz Eda. Ubrałam vansy, i po chwili razem z szatynem szliśmy w kierunku szkoły. Podczas drogi nie odbyło się bez śmiechu, wygłupiania i oczywiście wyzywaniem się na wzajem. Co powodowało u mnie jeszcze głośniejszy śmiech, ludzie patrzyli na nas zaskoczeniem na twarzy. Przez co jeszcze bardziej się śmiałam.
Po jakiś dziesięciu minutach dotarliśmy pod szkołę.
- No to pa, moja kochana widzimy się po szkole- Powiedział piskliwym głosem, chcąc udać jakąś barbi. Wybuchłam głośnym i niepohamowanym śmiechem. Pocałowałam go w policzek i ruszyłam w stronę drzwi.
Z tego co widzę dzwonka jaszcze nie było, wyjęłam kartkę z planem lekcji. Pierwsze mam geografię, a później w-f. Co mnie bardzo ucieszyło. Skierowałam się do klasy, pewnym krokiem skierowałam się do mojego miejsca. Do zaczęcia się lekcji miałam jeszcze piętnaście minut, wyciągnęłam słuchawki i włożyłam je do uszów. Załączyłam Macklemore & Ryan Lewis- Can't Hold Us. Każdego zlustrowałam wzrokiem, zauważyłam że dziewczyny są tu, wytapetowane na twarzy, chłopcy wydawali się być nawet spoko, oczywiście nie zapominajmy o dwóch gwiazdeczkach, swoją drogą ciągle się na mnie gapili.
Nauczyciel geografii, ciągle coś pieprzył. Miałam go już dość, moją cenną uwagę w zruciłam  na okno. A dokładniej na to co się dzieje za oknem. Nie było już tak dużo ludzi jak rano, lecz dalej niektórzy się gdzieś spieszyli. Pytanie gdzie?, po co? Zostaną dla mnie zagadką na zawsze. Z rozmyśleń wyrwał mnie twardy głos nauczyciela.
- Alex, czy ty mnie słuchasz?- Zapytał
- Oczywiście, że słucham- Skłamałam, co miałam powiedzieć że mama go w dupie?
- To o czym teraz mówiłem?- Ponownie zadał pytanie. A ja zamarłam, usiłowałam sobie przypomnieć o czym on gadał, ale na marne. Nagle usłyszałam dźwięk dzwonka.
- Tym razem ci się udało Nowak- Powiedział szorstkim głosem, wzięłam szybko plecak i ruszyłam w stronę szatni, żeby przebrać się do stroju.
Zeszłam po sodach i znalazłam damską szatnie, bez zastanowienie weszłam do pomieszczenia. Znajdowały się tam niektóre dziewczyny, z plecaka wyjęłam strój. Zdjęłam bluzkę, mój brzuch był chudy, z czego byłam bardzo dumna. Jeszcze te kolczyki dodawały uroku. Założyłam na siebie za dużą czarna bluzkę, i czarne spodenki. Weszłam na sale, znajdowali się tam już chłopcy, co mnie zdziwiło przecież mamy osobno w-f. Siedziały też wszystkie dziewczyny, szybko podeszłam do pani.
- Siadaj Alex- Nauczycielka
Rozglądnęłam się gdzie by tu usiąść, pewien chłopak przesunął się i poklepał miejsce obok siebie. Siadłam i podziękowałam mu na co on tylko się miło uśmiechnął.
- Dobrze, jak jesteśmy już wszyscy to mogę wam coś ogłosić. Pewnie zadajecie sobie pytanie czemu macie łączony w-f. Więc tak, wiecie że nasza szkoła nie jest za dobra w siatkówkę i trzeba to naprawić. Będziemy co w-f grać aż do skutku. Na początek zaczniemy od serwisu, każdy po trzy razy. Idziemy od Alex- Nauczycielka
Na te słowa uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy, natychmiast wstałam i podeszłam po piłkę. Stanęłam przed linia i odbiłam kilka razy piłkę od ziemi. Wszyscy się na mnie patrzyli, po chwili zaserwowałam mocno ale żeby piłka trafiła w boisko. Pani od w-f była w szoku, powtórzyłam to jeszcze dwa razy po czym udałam się na moje poprzednie miejsce.
- Alex, ty gdzieś trenowałaś?- Zapytała nauczycielka
- Tak, w klubie ale od roku nie grałam- Alex
- Czemu?- Nauczycielka
- Po śmierci bliskiej mi osoby nie miałam jak płacić za treningi więc odeszłam- Mina mi zrzedła na wspomnienie o mamie
- Przepraszam, nie wiedziałam - Nauczycielka
Teraz każdy, ale to każdy się na mnie patrzył. Dosłownie pożerali mnie wzrokiem, plastiki się ze mnie śmiały, a chłopcy patrzyli na mnie ze smutkiem w oczach. Reszta klasy po kolei serwowała, chłopcom większości przechodziła ale dziewczyny albo uderzały w siatkę lub piszczały że tipsy złamały. Boże widzisz, a nie grzmisz.  Nauczycielka stwierdziła, że dziewczyny nie będę grać, tylko ja jako jedyna. Miałam mieć w-f z chłopcami, co mnie nawet ucieszyło, że nie będę musiała słuchać ich głosów.
Pani dała spokój plastikom. Ja natomiast z chłopcami miałam grać w siatkę.
W drużynie byłam z tym blondynem, Johnem, Chrisem i z Markiem. O ile dobrze zapamiętałam  imiona. Jako pierwsza zaserwowałam, przeciwna drużyna odebrała  i rozegrała na trzy. Piłka idealnie leciała na mnie, miałam świetną okazję na ścięcia. Tak tez zrobiłam w prosto wolne miejsce, idealnie. Pani patrzyła na mnie zaskoczeniem tak samo jak chłopcy, ja się tylko uśmiechnęłam i ponownie zaserwowałam oczywiście piłka przeszła na druga stronę, została odebrana po czym przebita na nasze boisko, chłopcy wystawili mi piękna piłkę, lecz ktoś musiał się wepchnąć. Z tego powodu dostałam od niego ręka w nos. Momentalnie zawyłam z bólu, chwyciłam się za nos i poczułam na palcach jakaś ciecz. Była to krew, nauczycielka szybko wzięła do pielęgniarki. Po niecałych dziesięciu minutach przestała mi lecieć krew, kobieta stwierdziła, że o mało co nie został złamany nos. Normalnie zabije tego blondyna, przyrzekam. Weszłam na sale gimnastyczną razem z nauczycielką, po czym kazał mi usiąść na ławce. Nos bolał mnie jak cholera, ledwo co powstrzymywałam łzy. Na do datek przypomniało mi się jak tan bydlak kiedy mnie bił. Po prostu miałam wielka ochotę wybuchnąć płaczem. Na moje szczęście zadzwonił dzwonek, szybko wybiegłam z sali, poszłam do szatni się przebrać.
Na tej przerwie, można było iść do stołówki, tak też zrobiłam, chciała usiąść przy wolnym stoliku, lecz zawołał mnie John żebym się do nich dosiadłam. Znajdowali się tam wszyscy chłopcy z mojej klasy oprócz "gwiazdeczek" Oni siedzieli z swoimi przyjaciółmi. Podeszłam nie pewnym krokiem do nich.
- Siadaj, przecież cię nie zjemy- Uśmiechnął się jeden z nich. Z plecaka wyciągnęłam soczyste jabłko, które po chwili ugryzłam.
- Jak tam nos? z tego co widziałem nieźle dostałaś, pewnie bolało jak cholera- Chris
- Nos już przestaje boleć, a co do bólu jestem przyzwyczajona- Chłopcy się na mnie trochę dziwnie popatrzyli. Teraz uświadomiłam sobie co powiedziałam.
Po zjedzeniu razem z chłopcami udałam się do klasy. Przyznam bardzo dobrze się z nimi dogadywałam.
- Ej, Alex, masz jakieś plany na popołudnie ?-Matt
- Niestety jestem już zajęta, sorry- Powiedziałam z uśmiechem na twarzy
- Okey, a pojutrze? - Zapytał Sam
- Sama nie wiem, jak dacie mi wasze numery telefonów to napisze do jakiegoś z was ok?- Alex
Każdy z nich podał mi numer, ja też im podałam mój.
Po chwili byliśmy już w klasie, zaczęła się następna lekcja. wszystkie zajęcia minęły mi szybko, na przerwach przebywałam z chłopakami, bardzo ich polubiłam oni mnie chyba też.
Wyszłam ze szkoły i usiadłam na murku, czekałam na kochanych debili.  Wpatrywałam się w moje buty, bardzo przykuły moją uwagę. Poczułam jak ktoś siada koło mnie, popatrzyłam w jego kierunku. Gdy go zobaczyłam bardzo się zaskoczyłam.
- Hej, jestem Niall-  Uśmiechnął się w moim kierunku
- Alex- Powiedziałam bez żadnych uczuć w głosie
- Chciałbym cię przeprosić za ten nos i w ramach przeprosin chcę cię zabrać do kina, dziś ?- Powiedział z delikatnym uśmieszkiem na ustach
- Dziś jestem zajęta- Powiedziałam już bardziej szorstko. W tym momencie zauważyłam Maxa który jechał na deskorolce w naszym kierunku. Gdy doszedł pocałował mnie w czoła
- Alex, jedziemy?- Zapytał
- z tobą zawsze- Wypowiedziałam przez śmiech. Wskoczyłam mu na barana i w stronę blondyna, rzuciłam szybkie cześć.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam was moi kochani, przepraszam że nie dodawałam ale byłam u babci a tam nie mam jak pisać. Sami wiecie kuzyni gonią i ciągle przeszkadzają a ja do pisania potrzebuje spokoju i ciszy. Druga część rozdziału powinna pojawić się za tydzień ale nie obiecuje. Mam "remont" w domu to sami rozumiecie. Kocham was <3 P.s dziękuje za komentarze. Tofik xx





3 komentarze:

  1. Super rozdział
    WiKuSsKa

    OdpowiedzUsuń
  2. jeee, :DD boski

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne, czekam na więcej... !!!

    OdpowiedzUsuń